sobota, 20 lipca 2013

Skaza 4#

Witam ^^ Dobra, mogę przyznać, że opowiadanie tak na prawdę zacznie nabierać kształtów od tego właśnie rozdziału ^^ Życzę miłego czytania ^^



Tym razem zasnęliśmy w salonie. Kanapa była bardzo nie wygodna, no ale cóż...Bardziej leżałem na Baekhyunie, a nie na kanapie. Wsłuchiwałem się w bicie jego serca. Klatka piersiowa, unosiła się i opadała. Ja nie przespałem pół nocy. W sumie to całej. Pierwsze pół, uspokajałem płaczącego Byuna, a drugie pół główkowałem. Nad czym ...? Nad tym, czy to prawda. Czy to prawda, że Jongin skrzywdził Baekhyuna. Kai był wcześniej bardzo przekonywujący... Albo jest dobrym "aktorem" ? Nie wiem już sam. Spojrzałem na zegarek. Była 7:00. Na 8 miałem do pracy. No niestety, mój szef nie chciał dać mi jeszcze jednego dnia wolnego. Powoli wstałem z Baekhyuna i poszedłem do naszej sypialni, po ubrania. Założyłem szare rurki i niebieski t-shirt. Po cichu wyszedłem z domu. Założyłem na uszy słuchawki i ruszyłem w stronę przystanku autobusowego. Dopiero za 15 minut miałem swój autobus. Usiadłem na ławce. Nudziło mi się niemiłosiernie, dlatego co sekundę, lekko kopałem w nogi ławki. Jakaś kobieta ochrzaniła mnie za to zachowanie. Nim się obejrzałem, podjechał autobus, którym miałem dojechać do pracy. Na szczęście noga już nie bolała, tak mocno jak dzień wcześniej. Skasowałem bilet, po czym zająłem miejsce, obok jakiegoś chłopaka. Nie przyglądałem mu się zbytnio.



-Sehunnie!? -Odezwał się tajemniczy chłopak, który siedział obok mnie. Spojrzałem na jego twarz, dopiero teraz go poznałem.
-Chen...Co ty tu robisz? Myślałem, że jesteś w Stanach? -Zacząłem mówić, kiedy rozpoznałem najlepszego przyjaciela. Z Chenem znałem się od dziecka, niestety on pół roku temu musiał wyjechać do Stanów, do rodziny.
-Wróciłem. Stęskniłem się za tobą. -Powiedział po czym mnie objął.
-Co tam u ciebie słuchać Sehunnie?
-N-nic.. -Powiedziałem, po chwili spuszczając głowę.
-Coś się stało...Prawda? -Nienawidziłem tego, że on miał zawsze rację.
-Dalej jesteś z Baekhyunem?
-Tak, a co? -Przez chwilę nie usłyszałem odpowiedzi.
-Sehunnie, uważaj na niego.
-Dlaczego? Dlaczego, każdy mi każe na niego uważać?
-Bo...
-Bo?
-Muszę już iść. Zadzwonię do ciebie, to się jakoś spotkamy.
-Dobrze. -Odpowiedziałem i obserwowałem jak mój przyjaciel, wysiada z autobusu. Chwilę potem, był mój przystanek.



Wysiadłem i skierowałem się do restauracji, w której pracowałem. Szef był na mnie zdenerwowany, za to, że nie było mnie wczoraj. Posprzątałem na stolikach...Potem zebrałem kilka zamówień. No i dzień mi jakoś zleciał. Skończyłem pracę nieco później niż zazwyczaj. Dopiero o 19 wyszedłem z restauracji. Skierowałem się w stronę przystanku autobusowego. Czekałem na autobus, kiedy nagle zadzwonił mój telefon.



-Halo?
-Sehunnie...Gdzie jesteś?
-Cześć Chen. Dopiero wyszedłem z pracy, czekam na autobus. A co? -Zadałem pytanie, a mój przyjaciel się rozłączył. Nie rozumiałem tego. Nagle ktoś na mnie skoczył od tyłu.



-Boże! -Krzyknąłem w zaskoczeniu.
-Sehunnie.
-Chen, Matko Boska, nie strasz mnie tak!
-Przepraszam. Idziemy na imprezę.
-Teraz?
-No...a co? Baekhyun Ci nie pozwala?
-Pozwala, dlaczego o to pytasz?
-A...tak jakoś. To idziemy?
-Dobra. -Powiedziałem, nie ukrywając mojego zmęczenia.



Chen zaprowadził mnie do baru. Było dosyć tłoczno, ale znaleźliśmy jakiś wolny stolik. Usiedliśmy przy nim.



-Czekamy na kogoś? -Zadałem pytanie, widząc, że Kim się za kimś rozgląda.
-Tak.
-A powiesz mi na kogo?
-Zaraz przyjdzie to was poznam. To mój przyjaciel. Pomagałem mu wyjść z doła. -Odpowiedział, po czym podał mi drinka.



Czekaliśmy, na tego jego "przyjaciela", dosyć długo. Byłem już nieźle pijany. Z resztą Chen też.



-Chen...A dlaczego kazałeś mi uważać na Baekhyuna?  -Zapytałem czkając.
-Bo... on nie jest dobry w łóżku. Jest wręcz do dupy.
-A skąd to wiesz?
-Zanim wyjechałem chciałem się z nim pożegnać, no i wyszło na to, że się żegnaliśmy w łóżku. -Zamurowało mnie.
-To znaczy, że Byun zdradził mnie z tobą? -Byłem w szoku. Myślałem, że przez te dwa lata, był mi wierny, a tu się dowiaduję takich rzeczy. Mój chłopak, przespał się z moim najlepszym przyjacielem. Byłem totalnie rozbity.
-Ale Sehunnie nie przejmuj się tym. To nic nie znaczyło. Czysty seks. -Nie wierzyłem własnym uszom.



Jak on mógł tak mówić. Jak Baekhyuhn śmiał mi mówić, że nie jest gotowy na seks. Pół roku temu posuwał mojego najlepszego przyjaciela...Byłego, najlepszego przyjaciela. Z moich oczu zaczęły wypływać łzy. Nie chciałem tam dalej siedzieć. Wstałem i skierowałem się do wyjścia. Wyszedłem przed bar, a tam zderzyłem się z kimś.



-Przepraszam...-Powiedziałem, jednocześnie się kłaniając. Spojrzałem na osobę, stojącą przede mną.
-Kai...? -Powiedziałem, po czym się do niego przytuliłem. Czemu to zrobiłem? Nie wiem. Potrzebowałem się teraz do kogoś przytulić.
-Sehunnie...? Wszystko w porządku? Baekhyun Ci coś zrobił ? -Zadawał pytania.
-Możesz się ze mną przejść? -Kiwnął głową, na znak, że się zgadza.



Odkleiłem się od niego i szliśmy w stronę parku. Ja byłem w swoim świecie. Myślałem o Baekhyunie. Jak mógł mnie zdradzić. Jeszcze beszczelnie kłamał, że nie jest gotowy! No kto tak robi? Czy on mnie na prawdę kocha?



-Sehunnie...?
-Tak?
-Proszę powiedz co się stało? Baekhyun Ci coś zrobił? -Zadał po raz kolejny pytanie, dotyczące Baekhyuna.
-Zdradził mnie. -Wiem, że nie powinienem mówić Jonginowi prawdy, ale czułem, że on mi pomoże.
-To już wiesz o nas? -Zamurowało mnie. Jak to "o nas" ? Co to ma znaczyć? Postanowiłem z niego wyciągnąć te informacje, udając, że faktycznie wiem o nim i Byunie.
-Tak. Od jak dawna? -Zadałem pytanie.
-Dwa miesiące temu się rozstaliśmy. -Po raz kolejny byłem zdziwiony. Jak to "dwa miesiące temu"? Przecież Byun mi mówił, że spotykał się z Kaiem przede mną. Kolejne kłamstwo.
-Dlaczego się rozstaliście?
-Bo...on... -Zaczął się jąkać i nerwowo ruszać dłońmi.
-Kai...?
-On mnie zgwałcił. Ja nie mogłem tego dalej znieść. Tego poniżania, przez niego. -Jongin się rozkleił.



Byłem w takim dużym szoku, że nie mogłem tego już wytrzymać. Obróciłem się na pięcie i zacząłem biec. Nie wiem gdzie zmierzałem,. Po prostu biegłem przed siebie. Kiedy zobaczyłem ławkę, usiadłem na niej. Podkuliłem nogi pod samą szyję.  Złapałem je rękoma i już nie dusiłem płaczu. Zacząłem płakac jak małe dziecko, które tęskni za mamą. Wyciągnąłem z kieszeni telefon. 15 nieodebranych połączeń od Baekhyuna. Nie chciało mi się z nim gadać. Nagle poczułem jak telefon wibruje. Wiadomość od Beakhyuna.


"Sehunnie, gdzie jesteś? Martwię się o ciebie. Zadzwoń, napisz...cokolwiek!" 


Gdyby mnie nie kochał, to by się raczej o mnie nie martwił? Przeszło mi przez myśl pytanie. Postanowiłem wrócić do domu i wszystko z nim wyjaśnić. Wstałem z ławki, otarłem łzy z policzków i skierowałem się w stronę domu. Minęło 20 minut, a już byłem pod drzwiami wejściowymi, naszego mieszkania. Chciałem nadusić na klamkę, jednak się zawahałem. Jednak w ostateczności nadusiłem na klamkę. W przed pokoju stał Baekhyun, który nerwowo zakładał buty.



-Sehunnie ! Właśnie miałem wychodzić Cię szukać. Nic Ci nie jest? -Zadał pytanie, podchodząc do mnie i badając czy na moim ciele nie ma żadnych zadrapań, po pobiciu. 
-Byun wszystko okey....W sumie to nie. Musimy pogadać. 
-O czym? -Powiedział zdziwiony.
-Zdradziłeś mnie z Chenem! Okłamałeś mnie co do Jongina! Z nim też mnie zdradzałeś! Nienawidzę Cię! -Wykrzyczałem mu w twarz całą prawdę.



 On mi wymierzył policzek. Kompletnie się tego nie spodziewałem. Wyminąłem go i szedłem do sypialni. Kiedy wszedłem do owego pomieszczenia, wyciągnąłem z szafy torbę i zacząłem się pakować. Byun wszedł do pokoju. Złapał za torbę i odrzucił ją gdzieś w kąt. 



-Nigdzie nie pójdziesz. -Powiedział, tonem pełnym grozy. 
-Bo co?! Zgwałcisz mnie jak Kaia?! -Zadałem kolejne pytanie, a on wpadł wściekłość. 



Popchnął mnie na łóżko. Złapał mnie za nadgarstki i położył nad głową. Szarpałem się.



-Byun, ja tego nie chcę? 
-Wcześniej chciałeś! -Krzyknął zdejmując ze m nie spodnie. 
-Byun, proszę... -Zacząłem go błagać płacząc. 



Zdjął moje bokserki i wszedł we mnie bez ostrzeżenia. Krzyknąłem z bólu. Nie mogłem tego wytrzymać. Zebrałem wszystkie siły jakie mi zostały. Odepchnąłem go, a sam uciekłem do łazienki. Zamknąłem drzwi na klucz. Wyciągnąłem z szafki bokserki i spodnie dresowe. Założyłem je na siebie. 
Siedziałem skulony pod drzwiami, nasłuchując czy nie idzie. Nagle, walnął w drzwi. 



-Wyłaź stamtąd! -Krzyczał. Tak głośno krzyczał, uderzając co chwile pięścią w drzwi. Zatkałem rękami uszy, żeby nie słyszeć jak krzyczy. Zacząłem płakać.
-Niech on stąd idzie....proszę. -Zacząłem błagać, mówiąc sam do siebie. 


CDN

The Versatile Blogger

Jestem kompletnie zaskoczona, kolejnymi nominacjami. Dziękuje za nominowanie mojego bloga przez Hira : http://beststory-hira.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger.html i Wyjebali Klólikofi : http://hunoi.blogspot.com/





Zasady ^^ :

1. Podziękować nominującemu na jego blogu.
2. Pokazać nagrodę The Versatile Blogger na swoim blogu.
3. Ujawnić siedem faktów o sobie.
4. Nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują.
5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.

Siedem faktów o mnie ^^ :

1. Kocham tańczyć.
2. Moja wyobraźnia nie zna granic.
3. Jestem wesołą osobą.
4. Niestety często mam wahania nastrojów. 
5. Jestem wybuchową osobą.
6. Szybko się denerwuję.
7. Mam bardzo twardy sen ^^. Trudno mnie obudzić.

Blogi, które nominuję ^^ :


 Jeszcze raz dziękuję za nominację ^^

piątek, 12 lipca 2013

Paringi

Witam żuczki ^^ Zapraszam na One Shota...Pewnie domyślacie się jaki będzie xD Teraz wyszedł o całym SM. Życzę miłego czytania. Opinię zostawcie w komentarzu ;)





Całe SM zebrało się na sali prób. No w sumie to może nie wszyscy... Nie było z nami Super Junior i TVXQ. Byliśmy tylko my, czyli EXO, SHINee, SNSD i f(x). Ceo wytwórni powiedział, że musimy się bardziej ze sobą zintegrować, ponieważ jesteśmy jedną wielką rodziną. No cóż. My mogliśmy się integrować, ale jakoś nie byliśmy za tym, żeby dziewczyny z f(x) integrowały się z nami. Integrowanie się z f(x), przeczyło integracji naszego całego SM, ponieważ one nie chcą się integrować z nami, a my jesteśmy chętni na tą integrację. Trochę nie do ogarnięcia...No to prościej. My się nawzajem nie lubimy, a CEO każe nam się polubić. No cóż.



-Z ciemności i światła dupa wypadła poobijana jak kotlet schabowy. Pupucy, pupucy, pupucy, pupucy. -Chanyeol rapował, a Suho-hyung beatbox-sował. Boże, jakie to było dziwne. Ja się czepiłem Onew-hyunga. Stanąłem obok Taemina po prawej, a Jinki stał obok Taeś po lewej. Wziąłem rękę za plecy Taemina i dzióbałem nią Onew.
-Taemin, przestań!!! -Onew wybuchnął.
-Ale, o co Ci chodzi? -Powiedział zdziwiony młodszy Lee.
-Dzióbiesz mnie!
-Nie.
-Tak!
-Nie!
-Tak!
-Nie! Kuźwa Onew o co Ci chodzi. -Zacząłem się śmiać, tym samym się zdradziłem.
-Oh Sehun! Chodź tu ty mały popaprańcu! -Onew zaczął na mnie krzyczeć. Złapał mnie. Przeżucił sobie na kolano i sprzedał mi mocnego klapsa, jeden po drugim.






Tak mnie pupcia bolała, że myślałem, że się zesram. Onew podbiegł do Taemina i odepchnął go swoją pupą, tak, że młody Lee się wywalił.







Przyszedł Ceo i powiedział, że gdzieś jedziemy i autokar już na nas czeka. Nie wiedzieliśmy gdzie jedziemy. Jak daleko? Zeszliśmy na dół. Weszliśmy do autobusu... Ta, weszliśmy. Wparowaliśmy do środka, taranując wszystko po kolei. Ja usiadłem z Chanyeolem. Autokar ruszył. Wszyscy śpiewaliśmy jakąś piosenkę. Konkretnie nie dało się wywynioskować jaką, ob każdy śpiewał to co chciał. Ja śpiewałem Sorry Sorry-Super Junior. Chanyeol śpiewał I go a boy-SNSD. LuHan burczał WOLF'a. Tak, burczał...bo to co on robił, śpiewem nie dało się nazwać. Usłyszałem jak Sunny rozmawia z Krystal.



-Krystal, gdzie kupiłaś tapetę, chodzi o podkład do twarz? -Zapytała Sunny.
-W Castoramie. -Odpowiedziałem za Krystal. Cały autobus wybuchnął śmiechem.
-A sylikon w Leroymerlin ? -Zadał pytanie Chanyeol, skierowane do Krystal.
-Chłopaki ogarnijcie się! -Krzyknął w naszą stronę Suho.


Wysiedliśmy z autobusu i zaczęliśmy iść w jakimś kierunku. Niespodziewanie Xiumin zaczął krzyczeć. On miał problem. Była kałuża, a on się bał przez nią przejść. LuHan mu w tym pomógł. Wziął go na ręce, a Xiumin czuł się niesamowicie.





Kiedy już przeszliśmy przez tą kałuże, zauważyłem fontannę. Kris powiedział, że ona spełnia życzenia. Sępiłem od każdego pieniążka, żeby do niej wrzucić. W końcu Kibum się nade mną po litował i dał mi monetę. Podszedłem do fontanny, pomyślałem życzenie i wrzuciłem. Czekał, czekałem...czekałem. I nic.


-Sehun, co sobie pomyślałeś?
-Kyung Soo, nie mogę powiedzieć, bo się nie spełni. -Nagle, ni stąd, ni zowąd, nadleciał ptak, który narobił na Krisa. On się oburzył gdyż, dopiero co ułożył sobie włosy.
-Hyung, miałeś mieć przesrane, a nie nasrane. -Śmiałem się jak opętane dziecko. Z resztą nie tylko ja. Każdy już dawno leżał na ziemi i rechotał. Szliśmy dalej, dalej i nagle Onew wypalił.
-Sehun. Ty, LuHan i Kai tworzycie trójkąt? No, bo jest SeKai i HunHan. Jaki paring lubisz bardziej? -Kompletnie mnie tym zaskoczył. Z resztą, nie tylko mnie.
-Wiesz, Onew...Ja uważam, że ty mi zazdrościsz, dlatego zadajesz takie pytania.
-Co? -Zapytał zszokowany Jinki.
-No, bo nie zauważyłeś, że  w każdym opowiadaniu o waszym zespole, ty jedziesz na zakupy, a w tym czasie w dormie odbywa się gwałcenie Taemina.
-Co? -Zapytał zdziwiony Taemin.
-No co? Taeś, taki już twój los w Yaoi. Ty zawsze jesteś gwałcony i tak już jest i będzie. Musisz się z tym pogodzić. Ostatnio czytałem, chyba z piętnaście opowiadań, gdzie zostałeś zgwałcony. Ty weź się za siebie, bo nie długo Minho cię weźmie w realu. -Każdy słuchał tego co ja mówię. Taemin nie ukrywał swojego przerażenia, tak samo jak Minho. Za to Key i Jonghyun, najwyraźniej się cieszyli, że o nich zapomniałem. Ake im się tylko tak wydawało.
-Kibum, wiesz, że ja zawsze chciałem mieć przyjaciela geja. Jakbyś nim został to ja bym się nie obraził. Wręcz przeciwnie. Wyobraź sobie, że twoje życie byłoby  w tedy o wiele, wiele lepsze. No, bo JonKey by ci lepiej szedł. A kto wie, może i Jonghyun by został gejem. Potem Taemin i Minho by wzięli z was przykład.
-Sehun zamknij się. -Powiedział LuHan, który już nie wytrzymywał ze śmiechu, jak i cała reszta.
-Wracamy do dormów. -Oznajmił jeden z menadżerów.
-Dlaczego? -Zapytał zdziwiony Kai.
-Bo Ceo dowiedział się jak wasza integracja przebiega. Kupa wyzwisk, kupa w dosłownym znaczeniu.


Nie protestowaliśmy. Wróciliśmy do autokaru. W drodze powrotnej, było całkiem spokojnie.



~Kai~


Kiedy wróciliśmy do dormu, zauważyliśmy, że nie ma Sehuna. Ten dzieciak jest jak jakaś mała mróweczka. Przemieszcza się z prędkością światła. Postanowiłem do niego zadzwonić. Jednak zanim to zrobiłem, to musiałem otworzyć drzwi, bo ktoś uparcie w nie nawalał. Otworzyłem, a w progu stanął rozwścieczony Eunhyuk.


-Gdzie jest Sehun? -Zapytał rozgniewany.
-Nie wiem.
-Jak to nie wiesz?! -Wybuchnął.
-A co zrobił?
-Ten mały przerośnięty kurdupel, zabrał mi samochód! -Boże. Czy on kiedyś z mądrzeje?
-Już do niego dzwonię.

-Halo?
-Sehun, wiesz gdzie jest samochód Eunhyuka?
-Hyung...
-Mów prosto z mostu.
-No przecież stoję. -Ten Sehun mnie kiedyś do kurwicy doprowadzi. Z resztą nie tylko mnie. Każdy już z nim wytrzymywał resztkami sił.
-Sehn gdzie jest ten samochód?
-Stoi zaparkowany.
-Gdzie zaparkowany?
-Pod dormem SuJu.
-A po co ty go w ogóle wziąłeś?
-Bo chciałem się przejechać. -Powiedział smutną barwą głosu.
-Dobra, na razie. -Rozłączyłem się.

-I co? -Zapytał zaciekawiony Eunhyuk.
-Samochód jest pod waszym dormem.
-Nosz kurwa mać!!! -Krzyknął. Otworzył drzwi, a przed nim stanął Sehun. Eunhyuk wyminął maknae i poszedł.
-Hyung's. -Odezwał się Sehun. Każdy stanął w kółku.
-Co?
-Pobawmy się w berka. -Chwila namysłu.
-Dobra. D.O ganiasz. -Krzyknął Sehun i zaczęliśmy uciekać przed Kyung Soo.





The End xD

czwartek, 11 lipca 2013

Skaza 3#

Rano obudziłem się już sam w łóżku. Beakhyuna nie było. Jednak na szafce nocnej leżała karteczka. Wziąłem ją do ręki.



"Skarbie, śniadanie jest w kuchni na stole. Będę o 16. Kocham cię"



Zrobiło mi się ciepło na serduszku. Wstałem i zszedłem po schodach  do kuchni. Przez całą drogę kulałem. Noga bolała mnie nie miłosiernie, ale musiałem sobie jakoś poradzić. Usiadłem przy stole. Przede mną leżał talerz z kanapkami i ciepłą herbatką. On wiedział, że lubię kanapki z sałatą, szynką, serem i papryką. Wyciągnąłem telefon z kieszeni moich spodni dresowych, które były częścią mojej piżamy. Wybrałem numer do "Byunnie". Kilka sygnałów.



-Halo? -Odezwał się Baekhyun.
-Anijo Hyung. Dziękuję za śniadanie.
-Tak wcześnie wstałeś? 
-Nie mogłem spać.
-Dalej boli Cię noga? 
-Tak, ale już mniej. -Skłamałem. Nie chciałem, żeby się znowu martwił.
-Sehunnie, muszę kończyć. 
-Dobrze...Pa Pa Byunnie. -Powiedziałem słodko, do słuchawki, po czym odłożyłem telefon i zabrałem się za jedzenie. 



Zmywałem naczynia, bo stwierdziłem, że nie opłaca się nastawiać zmywarki na jeden talerz i kubek. Kiedy skończyłem miałem iść na górę, żeby się przebrać. Jednak rozległ się dzwonek do drzwi. Poszedłem je otworzyć.



-Jongin? Co tu robisz? -Zapytałem zdziwiony, kiedy moim oczom ukazał się Kai. 
-Hej Sehun. Baekhyun jest? 
-Nie ma.
-To dobrze. Mogę wejść? 
-Pewnie. -Wpuściłem go do środka. W ogóle nie wiem po co on tu przyszedł. Ale, poczułem jakieś dziwne szczęście, jak go zobaczyłem. 
-Chcesz coś do picia? -Zapytałem się chłopaka. 
-Nie...Co Ci się stało w nogę? 
-Wywaliłem się na schodach, są ostre kąty i rozwaliłem sobie nogę. Jongin...?
-Hmm...?
-Tak właściwie, to po co przyszedłeś. Nie, żebym Cię wyganiał czy coś, wręcz przeciwnie. Brdzo się cieszę, że przyszedłeś, ale nie rozumiem dlaczego?
-Chciałem Cię ostrzec.
-Przed czym? -Nie rozumiałem go. Czy coś mi grozi?
-Przed Baekhyunem. -Czułem jak grunt osuwa mi się spod stóp. 
-Ale...Dlaczego?
-Bakehyun...to zły człowiek.
-Co ty pieprzysz Jongin?! -Nie mogłem już słuchać tych obelg, które Jongin mówił o Byunie. 
-Sehun, on Cię wcześniej nie raz już uderzył, prawda? -Zamurowało mnie. Skąd on wiedział takie rzeczy? 
-Sehun...Ja i Baekhyun byliśmy razem. -No i znowu mnie zamurowało.
-Ile?
-"Ile" co? 
-Ile byliście razem?
-Dwa miesiące. 
-Uprawialiście seks?
-A ma to znaczenie?
-Tak! -Poniosło mnie.
-Tak...- Odpowiedział na moje pytanie, prawie, że niesłyszalnie.
-Wyjdź. 
-Sehun, proszę Cię...przejrzyj na oczy.
-Wyjdź! -Krzyknąłem i wskazałem ręką na drzwi. Jongin wstał i wyszedł, nie mówiąc już nic więcej. 



Byłem w rozsypce. Kai był na prawdę przekonywujący. No bo, skąd by wiedział o nim tak dużo, jakby nie byli razem. Przypomniałem sobie o tej kopercie w łazience. Poszedłem na górę, jednak najpierw postanowiłem się przebrać. Założyłem na siebie niebieską koszulkę z krótkim rękawem, a na nią bluzę. Długo nie mogłem znaleźć moich ulubionych rurek, więc zostałem w spodniach od piżamy. Poszedłem do łazienki i wyciągnąłem z szafki kopertę, którą wcześniej widziałem. Otworzyłem ją, a w niej były zdjęcia Baekhyuna i ... Jongina? Czyli, że on mówił prawdę. Usłyszałem jak drzwi wejściowe się otwierają. Zszedłem na dół. Tam był Baekhyun, Chanyeol i jeszcze dwóch chłopaków, których pierwszy raz w życiu widziałem. 


-Sehunnie! -Podszedł do mnie Byun  dał buziaka w policzek. Ja go odsunąłem od siebie, czego on nie zrozumiał. Zrobił zdziwioną minę, ale chwilę później znowu zaczął mówić. 
-To jest mój chłopak, Sehun. Sehun, to jest Lu Han -Wskazał na chłopaka o pomarańczowych włosach. -Lu Han jest chińczykiem.- Dokończył swoją wcześniejszą wypowiedź. 
-Cześć -Podałem chłopakowi rękę. 
-Hej. -Odpowiedział. 
-Lu Han będzie grał w naszym zespole na basie. A to jest Tao- Wskazał na drugiego chłopaka, o blond włosach. -Tao gra w naszym zespole na perkusji. -Dokończył . Podałem mu rękę. 
-Sehunnie, trzeba Ci coś kupić, bo my tylko przyszliśmy zajrzeć do Ciebie...? 
-Nie. -Oburknąłem do niego. Ciągle myślałem nad tym co mi powiedział Jongin. 
-Coś się stało? -Zapytał zmartwiony.
-Nie, a co?
-Jakoś się dziwnie zachowujesz...
-Wydaję Ci się. 
-Dobrze...My już idziemy na próbę... Pa pa. -Chciał mnie pocałować w policzek, ale ja mu na to nie pozwoliłem. 


Wyszli z domu, a ja poszedłem na górę do sypialni. Położyłem się na łóżku i myślałem nad wydarzeniami z dzisiejszego dnia. Nie mogłem uwierzyć w to, że Baekhyun był z Kai'em. Przecież mógł powiedzieć prawdę. Skąd się znają? Ja bym się nie obraził. Nie wiedziałem co myśleć. Postanowiłem pójść do Byuna i mu powiedzieć o tym, że wiem o byłym związku Jongina i jego. Schowałem do kieszeni bluzy zdjęcia. Wyszedłem z sypialni. Poszedłem założyć buty i wyszedłem z domu. Biegłem w stronę sali prób zespołu Byuna. Przez całą drogę kulałem, ale dalej biegłem. Wpadłem na salę prób jak strzała. Chłopaki przestali grać na instrumentach. Ja ciągle płakałem. Nie mogłem pohamować łez, płynących z moich oczu.


-Sehunnie! Co się stało. -Baekhyun do mnie podszedł i przytulił. 
-Czemu mi nie chciałeś powiedzieć, skąd znasz Jongina? -Zadałem mu pytanie, a on odsunął mnie od siebie. Rzuciłem mu pod nogi, zdjęcia, które znalazłem w łazience. 
-Jongin mi powiedział, że byliście ze sobą dwa miesiące...Że uprawialiście seks.
-Kiedy z nim rozmawiałeś? -Zapytał zdziwiony.
-Dzisiaj.
-Gdzie.
-U nas w domu. -Powiedziałem, a Baekhyun wymierzył mi policzek. Zachwiałem się na nogach. Po chwili popchnął mnie na perkusję. Upadłem robiąc przy tym duży huk. 
-Sehun!!! J-ja przepraszam. Nie chciałem. -Byun podszedł do mnie i zaczął mnie przepraszać. Ja, nie wiedziałem co powiedzieć. Może Kai miał rację, mówiąc, że Baekhyun go bił? 
-Zostaw mnie. -Powiedziałęm drżącym głosem do Byuna. 
-Sehun, ja nie chciałem. To był wypadek, na prawdę. -Po raz kolejny mu uwierzyłem. Dałem sobie pomóc wstać i przytuliłem się do Byuna. 
-Przepraszam. -Powiedział mi do ucha, głaszcząc po włoskach. Wtuliłem się w niego bardziej. Powoli łzy wypływały z moich oczu. Reszta zespołu, mojego Hyunga patrzyła na nas z wielkim zaciekawieniem. 
-Sehunnie...Chodźmy do domu. 
-Dobrze...-Powiedziałem cichutku w jego ramię. Wziął swoje rzeczy i objął mnie w pasie. W ten sposób opuściliśmy salę prób. 



Szliśmy w zupełnej ciszy. Wiedziałem, że w domu czeka nas poważna rozmowa. Kiedy już doszliśmy do naszego mieszkania, usiedliśmy w salonie. Baekhyun zrobił ciepłą herbatkę i przyniósł, stawiając ją na stole.


-Sehunnie...Chcę Ci wszystko wytłumaczyć.
-Chyba by wypadało.
-Sehunnie, nie wiem co on Ci nagadał, ale wysłuchaj mnie, bez względu na wszystko. -Kiwnąłem tylko głową na potwierdzenie. -Poznałem Jongina dwa lata temu. Jak spotkaliśmy się po raz pierwszy, postanowiliśmy się umówić. Po tygodniu byliśmy parą. Po miesiącu zaczęło się wszystko zmieniać. On stawał się zazdrosny, jak tylko spojrzałem na inną osobę. To było zwykłe spojrzenie, a on urządzał scenę na środku chodnika.
-On powiedział, że go biłeś...?
-To prawda, ale Sehun...To nie było specjalnie. On...
-Co?
-On...Nie już nic.
-A czemu, nie chciałeś, żebym z nim rozmawiał?
-Bo on jest...
-Byun, nie przerywaj, powiedz prawdę.
-Mówiłeś, że on Ci powiedział, że uprawialiśmy seks?
-Tak.
-To nie było do końca tak.
-A jak...?
-On...on mnie... -Zauważyłem, że po policzku Baekhyuna spływają łzy. Domyśliłem się, że Jongin coś mu zrobił.
-Hyung, proszę powiedz. -Zbliżyłem się do niego i wziąłem jego dłoń w swoją. Byun spuścił głowę. Nie chciał mi patrzeć w oczy jak będzie to mówić.
-On mnie zgwałcił. Zerwałem z nim. Przed tobą miałem jeszcze jednego chłopaka, ale Jongin zniszczył nasz związek. Nie chciałem, żebyś z nim rozmawiał, bo nie chciałem Cię stracić. -Słuchałem uważnie każdego słowa. Przytuliłem Baekhyuna, a jego cichy szloch, zamienił się w najmocniejszy płacz, na świecie. 

wtorek, 9 lipca 2013

"Skaza 2#"

Było mi strasznie głupio. Faktycznie nie pomyślałem o nim... Myślałem tylko o sobie. Usłyszałem trzaśnięcie drzwi, wyszedł. Sięgnąłem po telefon, który leżał na szafce obok łóżka i wybrałem numer do Byuna. Nie odbierał. Ubrałem się i zszedłem na dół. Zacząłem znosić pudełka z moimi rzeczami do sypialni na górze. Wchodząc po schodach, potknąłem się. Syknąłem z bólu. Zobaczyłem, że pod moją nogą pojawiła się krew. Widocznie upadłem na metalową część , wystającą z barierki od schodów. Spanikowałem i próbowałem jak najszybciej wstać. Po dłuższej chwili mi się to udało. Poszedłem do sypialni. Za moimi krokami było widać krew. Sięgnąłem raz jeszcze po telefon i wybrałem numer do Baekhyuna. Nie odbierał, jednak ja postanowiłem nie odpuszczać. Bałem się, że coś mi się stało. Nie chciałem być sam. Nagrałem się mojemu Hyungowi na poczcie głosowej "Hyung, proszę cię, przyjedź do domu. Wywaliłem się i jest dużo krwi...Boję się. Przyjedź szybko." Nagrałem się płacząc. Poszedłem do łazienki w poszukiwaniu jakiś bandażów i wody utlenionej. Znalazłem coś innego. Dziwna kartka przykuła moją uwagę. Chciałem ją otworzyć, jednak usłyszałem jak ktoś wbiega po schodach. Schowałem kartkę tam gdzie leżała.


-Sehun !! Nic ci nie jest ?!!! Gdzie cię boli ?!! - Baekhyun zadawał pytania, jak jakaś maszyna.
-Noga, ale już jest okey. -Powiedziałem, żeby przestał się martwić.
-Usiądź na krześle, zaraz przyniosę bandaż i wodę utlenioną. -Powiedział po czym wyszedł z łazienki. Ja usiadłem na krześle, które znajdowało się obok umywalki. Byun wparował do łazienki, chyba wziął ze sobą całą apteczkę.


Zaczął powoli podwijać nogawkę od moich spodni. Kiedy już ją podwinął, sięgnął po wodę utlenioną. Syknąłem, kiedy wylał trochę na ranę, jaką sobie zrobiłem. Zauważył to. Podmuchał lekko na moją skórą, którą sobie zdarłem. Było widać wielką ranę od kolana, po piszczelu, aż do kostki. Baekhyun zabandażował mi uszkodzone miejsce. Pomógł mi wstać i trzymając mnie za rękę, zaczęliśmy powoli iść w stronę sypialni. Chwyciłem Byuna mocniej, bo zaczynało mi się kręcić w głowie.


-Sehun...Co się dzieje? -Zapytał zmartwionym głosem.
-Hyung...- Prawie, że wyszeptałem to jedno słowo. Potem upadłem, a film się urwał.


Otworzyłem oczy. Leżałem w sypialni na łóżku, a obok mnie leżał Baekhyun. Spojrzałem na zegarek, była trzecia w nocy. Spojrzałem na spokojną twarz Byuna. Zmartwiłem się, ponieważ zauważyłem na jego policzkach ślady po łzach. "Płakał...?" Przeszło mi przez myśl. Kiedy przejechałęm moją dłonią po jego włoskach, on się poruszył.


-Sehunnie...Nic ci nie jest? Jak się czujesz? -Pytał, co raz to z większą paniką.
-Hyung, jest okey. -Wtuliłem się w jego klatkę piersiową. On objął mnie rękami.
-Kocham Cię Sehunnie. -Uwielbiałem kiedy zdrabniał moje imię.
-Ja Ciebie też hyung. -Powiedziałem mu te słowa i poczułem, że się uśmiecha.
-Hyung...?
-Hmm...?
-Jak będziesz gotowy, to mi powiedz. -Powiedziałem, a on niespodziewanie położył mnie tak, że on mógł swobodnie zawisnąć nade mną.
-Już jestem. -Szepnął w moje ucho, po czym złożył namiętny pocałunek na moich ustach. Nasze pocałunki zaczęły nabierać tempa. Baekhyun starał się uważać na moją nogę. Zdjął ze mnie koszulkę.



Jeździł swoją delikatną dłonią po mojej skórze, wywołując przyjemne dreszcze. Nie zostawałem w tyle. Zdjąłem z niego koszulkę, rzucając ją gdzieś w kąt. Potem zdjąłem jego spodnie. On oderwał się na chwilę od moich ust, aby zdjąć ze mnie resztę mojej garderoby. Robił to bardzo powoli i delikatnie. Kiedy już ją zdjął, wrócił do mojej twarzy. Całowaliśmy się dłuższą chwilę. Potem on zaczął schodzić pocałunkami na szyję. Odchyliłem głowę z rozkoszy. Zaczął całować moją klatkę piersiową.  Wiedziałem co zaraz nastąpi. Bałem się, ale nie chciałem mu tego pokazać. Chociaż, chyba zauważył, mimo to nie przestawał  obdarowywać mojego ciało pocałunkami. Ręką, którą miał wcześniej na moim udzie, przejechał po moich bokserkach zahaczając o męskość. Jęknąłem cicho. Go to najwyraźniej rozśmieszyło.



-Nie śmiej się ze mnie. -Powiedziałem oburzony. Byun na to zaśmiał się jeszcze bardziej. Wsadził rękę za gumkę od moich bokserek. Poczułem jak zimne paluszki Hyuna owijają się wokół mojej męskości.



Tym razem pohamowałem jęki. Mój kochany Baekhyun zaczął poruszać ręką na mojej męskości. Nie umiałem opisać uczucia jakie mnie teraz ogarnia. To było piękne. Nagle moje jęki i westchnienia, zamieniły się w przeciągły krzyk. Baekhyun wsadził we mnie dwa palce. To bardzo bolało. Miałem ochotę przestać...Przerwać seks, ale wiedziałem, że Byun się wkurzy, bo od dłuższego czasu tego chciałem. Zauważył, że po moim policzku spływają łzy. Wyciągnął palce z mojego anunsu. Wstał i zaczął się ubierać.


-Hyung...
-Wiedziałem, że tak będzie. Mówiłem Ci, że nie jesteś gotowy! Nie chciałem ci sprawiać tego bólu!
-Ale Hyung zrozum, to mój pierwszy raz...- Zaciąłem się, bo nie wiedziałem co powiedzieć.
-Sehun. Mówiłem ci, że nie musimy się spieszyć.
-Ale ja nie mogę tego zrozumieć!!!
-Czego nie możesz zrozumieć?
-Tego, że z innymi zrobiłeś to od razu, a ze mną...Ze mną jesteś od roku i nic. - Powiedziałem i spuściłem głowę. Baekhyun podszedł do mnie i przytulił.
-Bo Ciebie kocham. -Te słowa wywołały w moim ciele falę szczęścia. -Nie chcę, żeby nasz seks był planowany, czy coś w tym stylu. Chcę, żeby to było spontaniczne. -Wtuliłem się w niego jeszcze bardziej.
-Ja Ciebie też kocham Hyung. -Pocałował mnie w czoło.


Położyliśmy się na łóżku. Ja ciągle leżałem wtulony w mojego Byuna. On ciągle mnie pieścił. Głaskał po włosach, szurał po brzuszku i plecach. Całował w czoło. Trzymaliśmy się za ręce.


-Hyung, a jak u ciebie z zespołem? -Zadałem pytanie.
-A co Cię tak nagle wzięło, na mój zespół? Nigdy o niego nie pytałeś? -Zapytał dosyć zdziwiony.
-No, bo zdałem sobie sprawę, że powinienem wiedzieć czy wszystko okey i w ogóle.
-Jest okey. -Uśmiechnął się do mnie.
-Zadzwonisz rano do szefa i powiesz, że nie przyjdziesz do pracy?
-Nom, raczej się nie przydam, z tą rozwaloną nogą. - No racja. Po co będę szedł do pracy z tą nogą. Co ja zrobię jako kelner, a w tej restauracji zawsze jest duży ruch. Chciałem zapytać o co jeszcze, ale stwierdziłem, że to tylko rozzłości moje kochanie, więc poszedłem spać.


CDN ^^

poniedziałek, 8 lipca 2013

"Skaza" 1#


Miłego czytania ^^ 


Kiedy Baekhyun zrobił jedzenie, usiedliśmy przy stole. Jedliśmy w zupełnej ciszy. Kiedy już skończyłem jeść odłożyłem talerz do zmywarki. Kiedy się odwróciłem Baek stał za mną. Drygnąłem, ponieważ wystraszyłem się, myślałem, że on dalej siedzi przy stole, a nie słyszałem jak wstawał.
-Boisz się mnie? -Zapytał, z nutką zdziwienia, Baekhyun.
-Nie, tylko wystraszyłem się, bo nie słyszałem jak wstawałeś. -Odpowiedziałem na jego pytanie. 
-Może wyjdziemy gdzieś na spacer? -Zaproponował starszy, a ja od razu się zgodziłem. Ubraliśmy się i wyszliśmy z mieszkania. Spacerowaliśmy trzymając się za ręce. Co chwila przymilałem się do Baekhyuna, a on odpowiadał na moje pieszczoty, cichym chichotem i lekkim pocałunkiem w czoło. Usiedliśmy na ławce w parku. 


-Sehun, muszę z tobą porozmawiać. - Zabrzmiało dość poważanie.
-Tak...? 
-Bo...chciałbyś ze mną zamieszkać? 
-Przecież mieszkamy razem :/ -Zdziwiłem się troszeczkę, bo już od ponad roku mieszkaliśmy razem.
-Wiem, ale...chciałbym zamieszkać z tobą sam. Bez Kyung Soo i Suho. To jak? -No nie powiem...Zaskoczył mnie trochę, ale moja odpowiedź była chyba oczywista.
-No pewnie, że tak. -Odpowiedziałem, jednocześnie rzucając mu się na szyję. 
-Przepraszam, że cię dzisiaj uderzyłem..Poniosło mnie. Przepraszam. 
-Już nie przepraszaj, nic takiego się nie stało. - Mówiąc to, próbowałem na swojej twarzy wywołać sztuczny uśmiech. Nie wiem czy mi to wyszło, ale chyba nie, bo Baekhyun dotknął mojego policzka,
tego którego wcześniej uderzył. Był lekko siny, ale wcale nie bolało. 


Wstaliśmy z ławki i podeszliśmy do budki z lodami. Kupiliśmy sobie takie same. Gałkę lodów truskawkowych i gałkę lodów waniliowych. To były nasze ulubione smaki. Przechadzaliśmy się dróżką w parku, kiedy nagle Baekhyun szarpnął mnie za rękę.


-Hyung, co robisz? -Spytałęm zdziwiony. Nic mi nie odpowiedział. Szedł ciągnąc mnie za sobą.
-Hyung, to boli. Puść mnie! - Kazałem mu mnie puści. Złapał mnie tak mocno, że nadgarstek powoli zaczynał mnie boleć. W końcu stanęliśmy.
-Hyung, co to miało być?! -Zapytałem, a wręcz wykrzyczałem do niego to pytanie.
-Ja...Przepraszam, bo ja tylko chciałem... - Nie wiedział co powiedzieć. Strasznie się jąkał. Dopiero po chwili zrozumiałem, dlaczego to zrobił. 
-Hej! - Usłyszałęm radosne przywitanie. Przede naszą dwójką ukazał się Jongin. 
-Hej. -Odpowiedziałem mu. Baekhyun milczał. Zauważyłem, że zaciska dłonie w pięści. 
-Co tutaj robicie? -Zapytał brunet. Chciałem mu odpowiedzieć, ale Baek powiedział. 
-Gówno cię to obchodzi! - Powiedział i poszedł gdzieś sobie. Chciałem za nim pójśc, ale Jongin mnie zatrzymał. 
-Sehun, nie warto. - Powiedział Kai. Uwolniłem swoją rękę z uścisku Jongina i pobiegłem za Byunem.


"Co to miało znaczyć "...nie warto" ? O co chodzi? Skąd Jongin zna Baekhyuna?" Biegłem mając w głowie setki pytań, na temat Byuna i Jongina. Niestety nigdzie nie widziałem Baekhyuna. Postanowiłem więc wracać do domu, może on tam będzie.   Kilka minut później, niebo stało się granatowe. Zapowiadało się na burzę, a do domu miałem jeszcze spory kawałek. Postanowiłem przyspieszyć. Nim się obejrzałem, zaczęło padać. Był bym jeszcze wstanie znieść zwykły letni deszczyk, ale to była istna wichura. Faktycznie, wczoraj w telewizji zapowiadali, że możliwy jest w Seulu tajfun. Przerażony szedłem w stronę domu. Jednak, stanąłem. "A co jeśli Baekhyun jest gdzieś na dworze? Siedzi cały mokry w tym parku, bo wrócił po mnie, a mnie tam nie ma?!" Pomyślałem i zawróciłem. Biegłem w stronę parku. Nie mogłem pozwolić na to, żeby Byunowi coś się stało. Nagle mój telefon zadzwonił. Wiem, że głupie jest odbieranie telefonu w burzę, ale musiałem...Na ekranie wyświetliło się, że dzwoni Baekhyun.


-Halo?
-Sehun gdzie ty jesteś?! - Słychać było, że jest zaniepokojony.
-W parku.
-Wracaj do domu!
-A ty gdzie jesteś?
-No w domu! -Ulżyło mi, że nic mu nie jest, ale teraz martwiłem się co ze mną? Muszę się chyba gdzieś schować, bo nie dojdę do domu. To za daleko. Kompletnie nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić.


Strasznie się bałem. Autobusy już nie jeździły. Samochodów na drogach, też już nie było...Każdy pouciekał do domu. Tylko ja zostałem sam. Postanowiłem wziąć się w garść i jednak pójść do domu na piechotę.                                                      


~Godzinę później~


Wszedłem do domu. Ledwo trzymałem się na nogach. Zdjąłem buty i poszedłem do pokoju, mojego i Baekhyuna. Kiedy otworzyłem drzwi, zamurowało mnie. Byun stał i pakował nasze rzeczy. 
-Hyung, co robisz? -Zapytałem zdziwiony.
-Sehun! Matko boska, jak ty wyglądasz!? - Wyszedł z pokoju. Kiedy wrócił, trzymał w ręce ręczniki. Kazał mi usiąść na łóżku. Zdjął ze mnie przemoczone ciuchy i zaczął delikatnie wycierać moją skórę. Sam fakt, że on mnie dotyka, mnie podniecał. Zbliżyłem się do jego twarzy i złożyłem na jego ustach pocałunek. Nie chciałem ich rozłączać dlatego liczyłem, że mój kochany Byun się zaangażuję...No i się zaangażował. Położył mnie na łóżku, a sam zawisł nade mną. Całował mnie zachłannie, namiętnie...bez ograniczeń. Chciałem czegoś więcej. Chciałem go tylko dla siebie. Chciałem go poczuć. Kiedy zacząłem go rozbierać, on się ode mnie odsunął. Nie rozumiem go. Z wcześniejszymi swoimi chłopakami, robił to po tygodniu znajomości, a ze mną...Jesteśmy już rok i nic. Może ja go nie podniecam? W naszym związku istnieją tylko pocałunki, pieszczoty...


-Baekhyun, czemu nie chcesz tego zrobić ze mną? -Zapytałem. Chciałem wiedzieć w czym jest problem.
-Bo nie chcę cię skrzywdzić. Za bardzo cię kocham, nie chcę żebyś cierpiał. - Mówił to w taki sposób, że nie miałem do niego pretensji. 
-Czemu nas pakujesz? -Zadałem kolejne pytanie.
-Przecież się zgodziłeś ze mną zamieszkać. Już dawno kupiłem dla nas mieszkanie. -No teraz to mnie zaskoczył. 
-Ubierz się, za chwilę przyjedzie samochód i pojedziemy do nowego, naszego i tylko naszego miejsca. 


Posłusznie się ubrałem i nim się obejrzałem godzinka minęła. Pod nasze mieszkanie podjechała tasówka, która nas zabrała w luksusowe osiedle. Przeważnie sami bogaci ludzi tu mieszkali. Zastanawia mnie jedno...Skąd Baekhyun wziął pieniądze, na to żeby tu zamieszkać? Wyciągnęliśmy z samochodu nasz rzeczy. Większość z nich to były moje, bo Byun swoje przywiózł tu już dawno. Weszliśmy do jednego z budynków, potem do windy. Mieszkanie znajdowało się na siódmym piętrze, więc nie chciało nam się iść po schodach. Kiedy Baekhyun otworzył drzwi, zaniemówiłem z wrażenia. Duży salon z białymi meblami. Zaraz obok kuchnia, wyposażona w najmniejszy sprzęt. Aż mnie skręcało, żeby zobaczyć nasz pokój. Byun domyślił się, że chcę zobaczyć nasze pomieszczenie, więc wziął moja rękę i zaprowadził mnie na górę po schodach.  Otworzył brązowe drzwi, a tam...Duże łóżko. Ściany w kolorze kakaa i beżu. Wiedział, ze lubię takie kolory. Rzuciłem mu się na szyję. On wziął mnie na ręce i położył delikatnie na łóżku. 


-Na prawdę chcesz tego? - Zapytał z nutką niepewności w głosie.
-Tak. -Opowiedziałem mu. 


Wpił się w moje usta. Zaczął błądzić dłońmi pod moją koszulką, aż w końcu ją zdjął. Przyjemne dreszcze opanowały moje ciało. Chwilę potem, zdjął ze mnie spodnie. Ja też nie pozostawałem bierny. Ściągnąłem z niego bluzkę. Kiedy tylko ją rzuciłem, zabrałem się za ściąganie z niego spodni. Teraz obaj byliśmy w bokserkach. Chciałem je z niego zdjąć, ale...


-Sehun...-Wyszeptał mi do ucha. No i znowu. 
-Baekhyun, zrozum, że ja już jestem gotowy. - Podniosłem się do siadu.
-A nie pomyślałeś, że ja nie jestem?! - Krzyknął i wyszedł z naszej sypialni, zostawiając mnie samego na łóżku. 


CDN ^^ 

niedziela, 7 lipca 2013

"The Versatile Blogger"

Jeju ^^ Znowu nominacja do "The Versatile Blogger".
Serdecznie dziękuję Minnie z blogu: http://ourdreamfanfics.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger.html za nominację ^^.



Zasady ^^ :

1. Podziękować nominującemu na jego blogu.
2. Pokazać nagrodę The Versatile Blogger na swoim blogu.
3. Ujawnić siedem faktów o sobie.
4. Nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują.
5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.

Siedem faktów o mnie ^^ :

1.Kocham twittera bardziej niż facebooka ^^.
2.Nigdy nie spałam dłużej niż do 8 rano.
3.Lubię nosić rażące ubrania [przy czym mam tylko taką bransoletkę i bluzkę xD]
4.Kocham wszystko z tróskawek.
5.Ale nienawidzę truskawek xD
6.Ogólnie nie lubię warzyw i owoców.
7.Umiem tańczyć SHINee-Lucifer w całości :D

Blogi, które nominuję ^^:

1.http://risu-fanfics.blogspot.com/
2.http://zamkniety-umysl.blogspot.com/
3.http://thegazetteyaoilovestory.blogspot.com/
4.http://ourdreamfanfics.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger.html
5.http://remember--baby.blogspot.com/

Znowu przepraszam, ale nie mam więcej blogów ^^

The Versatile Blogger

Wow! O.O Nie  spodziewałam się nominacji do "The Versatile Blogger". Kompletnie mnie to zaskoczyło... Dziękuję za nominację przez Niik Glaczak z blogu: http://troche-inne-infinite.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger.html



Zasady ^^ :

1. Podziękować nominującemu na jego blogu.
2. Pokazać nagrodę The Versatile Blogger na swoim blogu.
3. Ujawnić siedem faktów o sobie.
4. Nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują.
5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.

Siedem faktów o mnie ^^ :

1.Jestem dosyć pokręconą osobą.
2.Słucham k-popu już ponad rok.
3.Czytam Yaoi od rok.
4.Mam bardzo mocny sen.
5.Oprócz k-popu słucham też j-rocka.
6.Jestem zażartą Yaoistką xD
7.Jestem uzależniona od płatków śniadaniowych.

Blogi, które nominuję ^^:

1.http://ourdreamfanfics.blogspot.com/
2.http://yaoidreams.blogspot.com/
3.http://lilyth-world.blogspot.com/
4.http://yaoikpop1.blogspot.com/
5.http://beststory-hira.blogspot.com/
6.http://jongkey-love-pain.blogspot.com/
7.http://we-are-the-shinee.blog.pl/

Przepraszam...miało być 15 blogów, ale nie mam więcej, których intensywnie czytam ^^

niedziela, 30 czerwca 2013

"Odejście"

Kochani, kolejny One Shot, tym razem trochę smutaśny i nie ma wesołych akcentów, ale mam nadzieję, że wam się spodoba ^^ Czekam na waszą opinię :)






Leżałem na łóżku, a łzy spływały po moich policzkach. Tęsknię za nim…Tak bardzo tęsknię, ale on nie dzwoni. Powiedział, że musimy od siebie odpocząć i on pierwszy się odezwie. Jednak, po dwóch miesiącach, zacząłem w to wątpić. Z każdym dniem, moja nadzieja gasła, a ja nie mogłem  sobie poradzić z tym, że go straciłem. Odszedł? Nie kocha już mnie? Te dwa pytania, przelatywały przez moją głowę, milion razy dziennie. Nawet nie wiem gdzie on teraz jest. Może coś mu się stało? Może znalazł sobie kogoś innego? Ładniejszego? Moja mama coraz bardziej się o mnie martwiła. Nie wychodziłem już nawet z pokoju. Nie jadłem. Kilka razy próbował wejść do mnie mój brat, ale za każdym razem go wyganiałem. Chcę być sam. Sam jak palec. Nie mogę żyć ze świadomością, że on może przytulać kogoś innego. Pobudzić się przy kimś innym. Chodzić z kimś innym za rękę. Nie mogę znieść tych myśli. Wstałem z łóżka. Podszedłem do lustra, które wisiało na ścianie. Ukazał mi się blady chłopak. Oczy podkrążone od płaczu. Nie mogłem uwierzyć, że tak wyglądam. Kiedyś byłem Lee Taemin, a teraz…Wyglądam jak duch. Obdarty z jakichkolwiek emocji. Bez życia. Skoro Minho może znaleźć sobie kogoś innego…dlaczego ja nie mogę? Wiem…ponieważ ja go kocham. Nigdy go nie zdradzę. Nigdy. A on…? Może on teraz ma kogoś. Jest z tą osobą w kinie, albo w jakimś innym romantycznym miejscu. Przytulają się…całują. Nie zniosę  tego więcej! Podszedłem do drzwi. Szarpnąłem z klamkę i opuściłem swój pokój. Założyłem buty i wybiegłem z domu. Biegłem przed siebie. Bez obrania jakiegokolwiek celu. Po prostu chciałem uciec od myśli. Jednak się nie udało. Kiedy zaczynałem biec coraz szybciej, myśli było więcej. Zaczynałem płakać. Nie przestawałam chociażby na chwilę biec. Brakło mi tchu, ale miałem to gdzieś. Liczyło się teraz to, żebym zapomniał…Ale czy da się zapomnieć o dwumiesięcznej znajomości? O swoim najlepszym przyjacielu…? Chłopaku? Nie da się. Biegnę z nadzieją, że go spotkam. Biegnę tam gdzie codziennie się widywaliśmy. Na ławkę w parku. Naszą ulubioną ławeczkę. Kiedy dobiegam na to miejsce, staję jak wryty. On tam siedzi! Mój Minho tam jest! To znaczy, że on ciągle był w Seulu? I nawet się nie martwił, czy coś mi się nie stało? Z moich oczu popłynęła fala łez. Minho nie siedział sam… Siedział z Kibumem. Naszym najlepszym przyjacielem. Przyjacielem, któremu się zwierzałem, jak pokłóciłem się z Choi. Nie mogłem w to uwierzyć. Oni się całują? Tak…oni naprawdę to robią. Całują się na moich oczach. Zastanawiam się, czy nie powinienem tam teraz pójść. Ale czy to coś zmieni? To mi jeszcze bardziej złamie serce. A co gdyby Minho mi powiedział, że już mnie nie kocha?    Nie mogłem dalej na nich patrzeć. Odwróciłem się i szedłem ze spuszczoną głową.
-Kocham go…- Powiedziałem sam do siebie.
-Ja go naprawdę kocham. – Zacząłem szlochać. Pomyślałem sobie, że jednak nie mogę tak zostawić tej całej sytuacji. Z powrotem odwróciłem się wracając wzrokiem na parę siedzącą na ławce. Podszedłem do nich.
-Minho…- Powiedziałem smutną barwą głosu. Obaj spojrzeli na mnie zaskoczeni.
-Minnie…Co tutaj robisz? – Zapytał Choi.
-Przyszedłem na nasze miejsce. Nasze Minho… Już mnie nie kochasz?  - Zadałem jedno pytanie. Choi milczał. Postanowiłem powtórzyć pytanie.
-Minho…Kochasz mnie? Proszę, powiedz, że tak…Ja ciebie kocham. Nigdy nie przestanę cię kochać. – Powiedziałem wybuchając płaczem.
-Nie kocham cię…Przepraszam. – Zamurowało mnie. Myślałem, że powie mi, że mnie kocha. Zrobiłem krok w tył. Odwróciłem się i zacząłem biec. Biegłem tyle, ile miałem sił w nogach.
Zatrzymałem się na moście. Rozejrzałem się dookoła. Była głucha cisza. Ani jednej żywej duszy…Oprócz mojej.  Zbliżyłem się do barierki. Stanąłem na jednym szczebelku i spojrzałem w dół. Ujrzałem powolne fale, obijające się o brzeg. Chciałęm z nimi popływać. Zobaczyć jak to jest być, bezwładnym. Być uzależnionym od wiatru. Chociaż w sumie byłem …Minho był moim wiatrem. Kiedy był blisko, chodziłem wszędzie. Spotykałem się z ludźmi, ale kiedy zniknął…Utknąłem w miejscu. Straciłem sens życia. Powoli wysychałem. Złapałem mocniej barierkę, którą trzymałem. Usiadłem na niej. Nogi przerzuciłem na drugą stronę. Teraz wystarczyło się tylko odepchnąć i już bym był znów uzależniony od wiatru.  Nagle, ktoś mnie szarpnął do tyłu. Poleciałem na tą osobę, która wylądowała na ziemi.
-Minnie…Nic ci nie jest? Proszę, powiedz, że nic ci nie jest? – Znałem ten głos. To był głos mojego Minho. Uratował mnie. On mnie uratował.
-Minho…Kocham cię. – Powiedziałem, a on zdjął mnie z siebie i podszedł do Kibuma.
-Minnie, ja już cię nie kocham. Pogódź się z tym. Nie próbuj się zabić…Nadal jesteś dla mnie kimś ważnym, ale Kibum jest teraz ważniejszy. –Coś mnie zakuło w serce. To czemu mnie uratował? Czemu tak się martwił? Nienawidzę Kibuma. Naprawdę go nienawidzę. Odeszli. Ja siedziałem na ziemi, rozmyślając nad tym wszystkim. Skoro mnie nie kocha, to nie będzie po mnie płakał?  Przeszło mi przez myśl. Wstałem, podszedłem do barierki i skoczyłem. Uderzyłem w wodę z wielkim hukiem. Kiedy wypłynąłem na powierzchnię, zacząłem wołać o pomoc. Nikt mnie jednak nie słyszał. Teraz każdy ma spokój. W końcu mi ulży…nie będę myślał  o problemach, ani już czy Minho mnie kocha. Poddałem się falom. Powoli zaczynałem opadać na dno. W głowie miałem tylko jedne słowa „Kocham cię Minho” .

sobota, 29 czerwca 2013

Prolog - "Skaza"


Witam. Nareszcie wstawiam prolog do nowego opowiadania wieloczęściowego ^^ Liczę na komentarze z waszą opinią ^^

Tytuł: "Skaza"
Gatunek: Yaoi
Zespół: EXO
Paring: Baekhyun x Sehun




-Hej Sehun…- powiedział Chanyeol. –Baekhyun wyszedł, ale pewnie zaraz wróci.
-Aha… To ja nie będę przeszkadzać.
-Zwariowałeś! Jeżeli bym cię teraz wypuścił Baekhyun nie dał by mi żyć. Siadaj. – Wskazał ręką na krzesło.- Posłuchasz jak gram. – Wziął gitarę basową i zaczął grać. Uwielbiałem ich zespół. Grali boskie piosenki. Do pokoju wszedł „mój” Baekhyun.
-Hej Bacon.- odezwał się jak zawsze z zaciszem Chanyeol.
-Spierdalaj.
-Co ty taki nie w humorze? Patrz kto przyszedł. –Happy Virus pokazał na mnie.
-No i co z tego? Mam go w dupie!- To ostatnie zdanie zakuło mnie w serce. Mój Bacon kopnął swoją gitarę i poszedł do pokoju obok. Wiedział, że boję się kiedy jest agresywny. Bardzo dobrze o tym wiedział. Mimo to zachowywał się, tak jak się zachowywał.
-Sehun…będzie chyba lepiej jak pójdziesz.- Powiedział spokojnie Chanyeol.
Zesmutniałem. Było mi przykro, że nie mogłem się przytulić do Baekhyuna.
Wyszedłem z budynku. Kierowałem się w stronę parku. Byłem tak zamyślony, że nie zauważyłem jadącego rowerzysty. Centralnie wszedłem mu pod rower. Upadłem na beton. Czułem jak coś mi pyknęło w ręce.
-Nic ci nie jest? – Roztrzęsiony rowerzysta podbiegł do mnie i zaczął się wypytywać.
-Nie. Cosummida…To moja wina.
-Daj spokój…Też mogłem uważać. Jak się nazywasz- pomógł mi wstać.
-Sehun… A ty?
-Ja jestem Jongin. Gdzie cię boli? – Zapytał dosyć zmartwioną barwą głosu.
-Trochę mnie boli ręka.
-Zaprowadzę cię do szpitala.
-NIE!
-Dlaczego?
-Bo nie…! Nienawidzę szpitali.
-A coś się stało?
-Tak…Ale nie mogę ci powiedzieć.
-Aish…Zadzwonię do mojej mamy. Ona tu przyjedzie i opatrzymy cię u mnie w domu. Może tak być?
-…T-tak…- powiedziałem trochę nie śmiało. Jongin odszedł na chwilę by zadzwonić po mamę. Za chwilę wrócił.
-Zaraz powinna być J
-Dziękuje.
-Nie dziękuj. – Siedzieliśmy w ciszy do póki nie przyjechała mama Jongina. Wsiedliśmy do samochodu. Chłopak usiadł obok mnie, z tyłu. Naprawdę się bał, że coś mi zrobił. Zaczęło mi się trochę kręcić w głowie. Mimo to nie powiedziałem mu o tym. Po chwili dojechaliśmy do ogromnego domu. Do drzwi wejściowych prowadziła ścieżka. Przed domem był ogromny ogród, w którym dominowały Irysy. Jongin prowadził mnie pod rękę. Widział, że zbladłem dlatego dosyć sprawnie weszliśmy do środka. Zaprowadził mnie do salonu. Położył na białej kanapie. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Moją uwagę przykuły duże okna za którymi było widać lasek. Jongin cały czas siedział przy mnie. Nie odstępował mnie na krok.  Chciałbym, żeby na jego miejscu siedział Baekhyun. Miałem tylko jego. Podeszła do mnie jego mama.
-Muszę cię zbadać.
-Pani jest lekarzem? – Zapytałem trochę zdezorientowany.
-Tak – uśmiechnęła się przyjacielsko. -  Podnieś koszulkę. Muszę cię osłuchać. – Kiedy podniosłem koszulkę oboje zaniemówili. W sumie im się nie dziwie. Ta blizna szokuje każdego. Nawet ja nie mogę się z nią do tej pory pogodzić. Widziałem jak patrzą. Mieli przerażone miny.
-Sehun…Co ci się stało? – Zapytała kobieta.
-Kiedyś miałem wypadek, ale to było dawno. – Odpowiedziałem spokojnym tonem głosu.
-Rozumiem. – Kobieta przyłożyła do mojej klatki piersiowej stetoskop.
-Wszystko jest okey. Ale na wszelki wypadek, zadzwoń po kogoś, żeby po ciebie przyjechał. – Do głowy przyszedł mi tylko Baekhyun. Wyciągnąłem telefon i wybrałem jego numer.
-Halo?- Odezwał się głos w słuchawce.
-Baekhyun, to ja…Mógłbyś po mnie przyjechać?
-A gdzie jesteś?
-Na ulicy Gangnam jest taki duży dom…Nie przeoczysz. Przyjedź tam.
-A co ty tam robisz?
-Wszystko ci wyjaśnię, tylko przyjedź.
-Dobrze. – Rozłączyłem się. „Mój” kochany Baekhyun wrócił. Obok mnie siedział Jongin ze szklanką wody, którą mi po chwili podał.
-Dziękuję.
-Spoczko…Ile masz lat?
-19.
-Ja też. – Wyraźnie dało się usłyszeć, że ta odpowiedź go uciszyła.



***


30 minut później rozległ się dzwonek do drzwi. Jongin poszedł otworzyć.
-Co ty tu robisz?! – Usłyszałem jak ktoś krzyknął z korytarza. Wstałem i poszedłem w tamto miejsce.
-Mieszkam, a ty?
-Przyjechałem po Sehuna. – To Baekhyun zna Jongina?
-Hej Baek. – Podszedłem do niego i chciałem mu dac buziaka w policzek. On się jednak odsunął.
-Jedziemy do domu. –Złapał mnie za rękę i wyprowadził z domu Kai’a. Wpakował mnie do samochodu i z piskiem opon ruszyliśmy w stronę naszego wspólnego domu.
-Hyung, ty znasz Jongina? – Nie odpowiedział na moje pytanie.                   Kiedy już dojechaliśmy pod nasz dom, on wysiadł z samochodu. Przeszedł na moją stronę i otworzył mi drzwi i z ogromną siłą wyciągnął mnie z samochodu. Weszliśmy do mieszkania. On zamknął drzwi na klucz.
-Po cholerę tam łazisz?! – Podszedł do mnie i wymierzył mi jeden porządny cios w mój policzek. Zachwiałem się.
-Hyung…to nie tak. Ja tam nie poszedłem.
-Nie dość, że i tak miałem zjeżany dzień, to ty mnie wkurwiasz jeszcze bardziej.
-Hyung, to nie tak.
-A jak?!
-On we mnie wjechał…-Nie dokończyłęm bo mi przerwał.
-Ten sukinsyn cię potrącił?! – Wybuchnął.
-Nie, znaczy tak, ale rowerem. Nic mi nie jest, nie martw się hyung. – Spojrzałem mu prosto w oczy, mając w nich łzy. Bałem się go, jak był zły. Robił w tedy straszne rzeczy. Rzucał czym popadnie, krzyczał…ale jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby mnie pobił. Najwyżej mnie popchnął, uderzył…ale nigdy nie pobił. Baekhyun podszedł do mnie i mnie przytulił. Wtuliłem się w niego. Lubiłem kiedy mnie przytulał. To było takie przyjemne, kiedy on mnie dotyka. Mnie i tylko mnie.
-Przepraszam…Kocham cię. – Powiedział te trzy słowa, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Ja ciebie też Hyung.
-Ale na pewno nic ci nie jest? –Zapytał zmartwionym tonem głosu.
-Na pewno. Chodźmy coś zjeść.

-Dobrze. – Odpowiedział, po czym obaj skierowaliśmy się do kuchni. Mieszkał z nami jeszcze Kyung Soo i Suho, ale ich nie było. Mieliśmy cały dom dla siebie. Już nawet wiedziałem jak to wykorzystam.

piątek, 21 czerwca 2013

"Serious Sehun"

Dobra...A więc, namyśliłam się i postanowiłam wstawić dziwny One Shot o EXO...Mam nadzieję, że EXOTIC mnie nie zabiją za te teksty, ale to EXO tak się bawi^^ Przyznam siębez bicia, że OS ogólnie bez sensu, ale to zresztą jak każde xD. Ale muszę coś wstawić, bo nie wytrzymam. Pracuje nad wieloczęściowym opowiadaniem, proszę o cierpliwość. Po prostu chcę żeby ono było doskonałe ;)  Miłego czytania ^^


„Omo…Ja już nie wiem co mam robić. Sehun zachowuje się coraz dziwniej. Od jakiegoś czasu                   zauważyłem, że notorycznie mnie wącha.


                                  

                               Ale on nie wącha tylko mnie…On wącha też moje bluzy 



Naprawdę zaczynam się o siebie bać.” Myślałem nad ostatnimi wydarzeniami, kiedy doszły mnie czyjeś krzyki.
-Sehun !!! Co ty robisz!!?? – Krzyczał D.O. Pobiegłem do jego pokoju. Sehun siedział razem z D.O na łóżku.
-D.O…Wszystko Ok? – Zapytał się Suho-hyung, który też tu przybiegł, jak i cała reszta zespołu.
-On mnie ugryzł. – Odpowiedział poszkodowany, łapiąc się za ucho.
-Sehun czy ty normalny jesteś?! –Krzyknął na niego Suho. Sehun tylko oblizał usta 



 i wyszedł pokazując przy tym znak pokoju  
                                       

                               On jest przerażający. Może ma jakiś problem?




***



Suho-hyung i Kris-hyung zwołali zebranie. Mieli być wszyscy oprócz Sehuna.
-No dobra…Więc, ostatnio chyba każdy zauważył, że Sehun jest jakiś dziwny? – Suho-hyung zadał pytanie retoryczne.
-A więc, co o tym sądzicie? –dokończył swoją wcześniejszą wypowiedź.
-Ja uważam, że on jest niedożywiony. – odezwał się Chanyeol.
-Więc wciśnijmy w niego mięsa ile wlezie. – Powiedział Baekhyun, na co my byliśmy zszokowani. Boże, z kim ja mieszkam?
-Powinniśmy go zabrać do psychologa. – Odezwał się Kai.
-A nie można z nim po prostu porozmawiać? – Zapytał Chen.


***
Sehun


Stałem za ścianą, tak żeby mnie nie widzieli. Podsłuchiwałem ich rozmowę. Gadali o mnie.
-Oj zamknijmy go po prostu w zakładzie psychiatrycznym i już! .- Byłem w ogromnym szoku

 Jak oni wgl chcą mnie wysłać do psychiatryka?!  Nie mieści mi się to w głowie. Dobra…Trzeba coś zmienić w swoim życiu. Wszedłem do pokoju radosny i uśmiechnięty. Usiadłem obok Luhana.
-Przepraszam…-Zrobiłem smutną minkę i spuściłem głowę. Oni patrzyli na mnie ze zdziwieniem.
-Za co przepraszasz?
-Za moje ostatnie zachowanie. Ale to wszystko przez was! –Uniosłem głos.
-Chcesz nas przepraszać i drzesz się, że to przez nas? :/ -zapytał zdziwiony Lay.
-No bo wy mnie ignorowaliście. - :Patrzyli na mnie z niedowierzaniem.
-Sehun…Uwierz mi, nawet jakbyśmy bardzo chcieli, to ciebie nie da się ignorować. Ty jesteś zbyt głośny i denerwujący, by cię ignorować. – Zabolały mnie te słowa, które wypłynęły z ust Luhana. Podniosłem się i pobiegłem do pokoju. Zamknąłem drzwi na klucz. Usiadłem na łóżku, skuliłem nogi, a po moim policzku spłynęła jedna łza. „Kiedyś jak mnie wyzywali, to miałem to gdzieś, bo byłem pewny, że żartują. A teraz…teraz to już nie wiem, czy żartują, czy mówią na poważnie?” Myślałem nad tym wszystkim przez dwie godziny. W końcu wyszedłem z mojego pokoju. Skierowałem się do salonu. Szedłem w podskokach. Skakałem jak jakaś rusałka. Czułem się lekki...może to dlatego, że byłem w samych bokserkach? Podszedłem do lodówki. Wyciągnąłem z niej mleko i się napiłem. Chłopaki patrzyli na mnie z jeszcze większym zdziwieniem niż zazwyczaj.
-Sehum...wszystko okey? - Spytał Suho, dość niepewnym głosem.
-Tak. - Odpowiedziałem stanowczo, jednak miałem uśmiech na twarzy.
-Na pewno? :/ - Dopytywał się Lu Han.
-Na pewno...Jedziemy dzisiaj na trening.
-Nom, już mieliśmy wychodzić. -Oznajmił Kris, po czym wyszliśmy na dwór. Wsiedliśmy do vana i odjechaliśmy.


                                                                 ***


Tańczyliśmy choreografie do "WOLF". Nagle ni z gruchy ni z pietruchy zacząłem śpiewać...
-Siekiera, motyka, igła, gnój, a z Chanyeola to jest huj! - Sam nie wiedziałem o co mi chodzi xD.
Wszyscy położyli się na podłodze i śmiali do łez. Wiem, wiem...jestem dziwnym dzieckiem. 
-Sehun...What the fuck?! Ha ha ha xDD -Suho się dopytywał, jednocześnie śmiejąc się. 
-I don't know hyung :) I don't know xDD. - Nareszcie atmosfera się rozluźniła ^^. Zaczął nam się dobry humor. Wyzywaliśmy się i śmialiśmy z tego xD. Kiedy zapadła cisza, podszedłem do Jongina.
-Jongin, opowiedz mi o tym wypadku. - powiedziałem do Kai'a.
-Jakim wypadku? - Odpowiedział zdziwiony. 
-To ten ryj masz od urodzenia xDD? - Zapytałem się jego, a sala treningowa, znowu wypełniła się odgłosami śmiechu.
-Boże Sehun, jaki ty jesteś dziwny. - Powiedział do mnie Jongin, śmiejąc się.
-No, a kto był by dziwny, jak nie ja xDD 


***


Na sali treningowej uśmialiśmy się do łez. Przebierałem się w pokoju. Rozebrałem się, do rosołu. Nagle drzwi się otworzyły, a w progu stanął Lu Han. Zrobił dziwny wyraz twarzy. 


Ja nic nie powiedziałem...Byłem w zbyt dużym szoku. Lu Han do mnie podszedł. 
-Sehun...Chce tego. - O.O Nie wierzę. Lu Han chce się ze mną seksić?! No po prostu nie wierzę. No, ale...co mi szkodzi xD. Podszedł do mnie bliżej, a ja pocałowałem go. On odskoczył ode mnie.
-Co ty robisz? -Zapytał zdziwniony.
-No przecież...powiedziałeś, że chcesz tego. 
-Chce moją bluzkę, którą trzymasz w ręce. - Spojrzałem na wymienioną przez LuLu rzecz. Faktycznie to jego bluzka...Czemu ja miałem jego bluzkę na sobie? Nie ważne. Oddałem mu ją. Wyszedł. Ja poczułem się dziwnie. Dlaczego mnie naszły takie myśli...Ale to wszystko przez Luhana. Nie mógł powiedzieć "Oddaj mi bluzkę", tylko bawi się w jakieś podchodu. Ale z drugiej strony, jego usta sa boskie...Kuźwa Sehun, ogarnij się. Zacząłem się klepać po policzkach. 



Ogarnąłem się wewnętrznie i zewnętrznie i zszedłem do salonu. Tam Chanyeol bawił się elektrycznym        psem.



Zignorowałem go i spojrzałem na kanapę. Tam siedział Kai z Luhanem. Obaj wymieniali się dziwnymi spojrzeniami. Ni to straszne, ni to śmieszne...po prostu im się nudziło.


Podszedłem do LuHana i go pocałowałem. Dlaczego to zrobiłem...? Nie wiem. Taki jakiś impuls.
-Gorzko, gorzko - W tle słyszałem okrzyki Baekhyuna i Chanyeola. Kiedy chciałem się od niego odkleić on mi na to nie pozwolił. Złapał mnie za tyłek i zmusił, żebym usiadł na kanapie. Położył mnie, co spowodowało, że on był na górze xD. Włożył mi rękę pod koszulkę i jeździł delikatnie po mojej skórze, co spowodowało, że dostałe gęsiej skórki. Odkleił się ode mnie. Spojrzał mi prosto w oczy i powiedział...
-Ostatni raz coś takiego zrobiłeś gnojku. - Jego spojrzenie już nie było takie same. Oczy były przepełnione nienawiścią (wiem, że wam trudno sobie wyobrazić takiego LuHana xD). Poczułem jak do oczu napływają mi łzy. Wybiegłem z salonu i pobiegłem do pokoju. Jednak, nie rzuciłem się na łóżko, ani nic takiego. Bo na nim leżał Tao i Chen. Całowali się. No to jest szczyt chamstwa. Jakby nie mogli u siebie w pokoju xDD. 



The End 

sobota, 15 czerwca 2013

Kolejne pierdoły ^^

Witam moje kochane Yaoistki xD Może jeszcze dzisiaj uda mi się dodać nowy One Shot o EXO. Od razu powiem, że będzie taki jak moje ostatnie dwa One Shoty, także przygotujcie swoją psychikę :D

Dotarło do mnie ostatnio, że mój blog jest tylko z opowiadaniami o SHINee i EXO (powiedzmy, że blog zrobił się, taki trochę SM xD)...I teraz liczę na waszą pomoc. Czy chciałybyście poczytać o innych zespołach? Jak tak to możecie pisać w komentarzach z jakimi zespołami chętnie byście przeczytali jakiś One Shot. Bo ja nie mam bladego pojęcia z jakim zespołem by tu coś napisać. Zaczęłam cos o Teen Top i B.A.P (tak, One Shoty będą zabawne xD) i chyba je dzisiaj wstawię.

Jeszcze jedna sprawa. Niedługo (może za tydzień) rozpoczynam wieloczęściowe opowiadanie. Mam nadzieję, że wam się spodoba ^^

niedziela, 9 czerwca 2013

9# The End :'(

No i niestety, tak wyszło, że to ostatni rozdział "Replay". Miłego czytania ^^ Opinie możecie zostawiać w komentarzach :)


Siedzieliśmy w salonie. Dopiero teraz mnie olśniło, że musimy pojechać do szpitala. Nie mogę pozwolić na to, żeby Taemin był sam jak się obudzi. Spojrzałem na Jonghyuna. Siedział na fotelu, ze łzami w oczach. Wcześniej krzyczał na Taesuna, ale chyba mu odpuścił.
-Chłopaki. – zacząłem – jedziemy do szpitala! – zakomunikowałem i ruszyłem w stronę drzwi. Każdy powtórzył moją czynność. Wsiedliśmy do vana, a nasz menager zawiózł nas do szpitala.


***



Usiedliśmy przed białymi drzwiami. W środku znajdowała się sala, na której leżał Taemin. Nienawidzę szpitali. Wszystko jest w takich zimnych barwach. Unoszący się w powietrzu „zapach” przeróżnych leków. Ci wszyscy chorzy ludzie, otaczający cię z każdej strony. To okropne. Aż samemu można się nabawić jakieś choroby. Z za drzwi, co róż ktoś wychodził. Oczywiście, tak się spieszyli, że nikt nam nic nie chciał powiedzieć. Jonghyun już nie wytrzymywał nerwowo. Wyszedł z szpitala. Martwiłem się o niego, więc poszedłem za nim.
-Jonghyun! Gdzie idziesz? – Zapytałem, jednocześnie stając i opierając ręce na kolanach. Trochę się zmęczyłem, bo Jonghyun ma takie tępo, że musiałem biec.
-Minho…A jak on nie przeżyje? – Zapytał.
-Nawet tak nie myśl. Przeżyje! – Podszedłem do niego i go przytuliłem. Obaj potrzebowaliśmy wsparcia. Kim rozpłakał się jak małe dziecko, które straciło ulubioną zabawkę. Właśnie… Konkretnie to ja nie wiem, kim jest dla niego Taemin. Może to tylko zauroczenie? Ale przecież by tak nie histeryzował. Wtulał się we mnie, co raz mocniej, przez co brakowało mi już tchu. Odsunąłem go od siebie.
-Jonghyun, muszę ci coś powiedzieć.


***



Wróciliśmy już do szpitala. Zauważyłem, że lekarz rozmawia z Jinkim i Kibumem. Podbiegliśmy do nich.
-Więc…Chłopak ma złamaną rękę i żebra. Ale to się w miarę szybko zagoi. Złamania nie są aż tak groźne. Ma wstrząs mózgu. Przez co zostanie u nas trochę na obserwacji. Martwi mnie jedna rzecz.
-Jaka? – Zapytał Key.
-Ma on na ciele różne siniaki, które nie są wcale spowodowane tym upadkiem. – Spojrzeliśmy po sobie. Wiedzieliśmy o co chodzi, jednak żaden z nas nie wyrywał się, do tego, żeby powiedzieć prawdę.
-I jest jeszcze jedno. Chłopak ma ślady po gwałceniu, będę musiał to zgłosić na policję. – Przeraziłem się.
-Możemy do niego wejść? – Zapytał Jonghyun.
-Na razie nie, gdyż jest u niego brat. – Taesun? Kiedy on tam wszedł?


***
-Taemin…Przepraszam. – Taesun mówił do mnie spokojnym głosem. Zupełnie tak jak kiedyś. Wyjaśnił mi wszystko. Nie mogłem się z tym pogodzić. Zostawia mnie? On nie może mi tego zrobić!
-Wyjdź…- Był zszokowany moim słowem.
-Ale Taemin…
-Powiedziałem wyjdź! – Aż się poderwałem do siadu. Chłopak wstał i spełnił moją prośbę. Wyszedł. Pielęgniarka podeszła do mnie, po tym jak usłyszała moje wraszki.
-Wszystko w porządku?
-Tak. – Odpowiedziałem oschle. Kobieta odeszła. Za miast niej obok mojego łóżka pojawił się lekarz.
-Taemin, mam do ciebie pytanie. Czy ty bierzesz narkotyki? – Zdziwiłem się. Oczywiście odpowiedziałem „nie”. Mężczyzna wyszedł. Drzwi do Sali, w której leże otworzyły się. W nich staną Minho.
-Wyjdź…. – Jeszcze dobrze nie wszedł, a ja już go wyganiam.
-Taemin…- Ta ciepła barwa głosu. Ten miły Choi Minho… Brakowało mi go. Usiadł na krześle, obok mojego łóżka. Spojrzał mi w oczy, a ja jemu. Naprawdę za nim tęskniłem.
-Przepraszam…Bo ja…wiem dlaczego chudłeś. – Zamurowało mnie.
-To mi powiedz. – Odezwałem się do niego. Ten zaczął miętosić kołdrę.
-Bo…ja chciałem się na tobie zemścić za Taesuna i …. Dosypywałem ci do jedzenia narkotyki. Dlatego chudłeś, byłeś głodny…Bolał cię brzuch. – Nie wiedziałem co mam powiedzieć. Słuchałem go uważnie i aż nie dowierzałem w jego słowa.
-Ty idioto…. Mogłeś mnie zaćpać na śmierć!!!! – Nie panowałem nad sobą.
-Przepraszam.
-W dupie mam to twoje przepraszam!!! Wypierdalaj, bo zaraz cię zabije!!!
-Taeś…
-Głuchy jesteś!!! – Co się ze mną dzieje? Pierwszy raz w życiu, odzywam się w ten sposób do kogoś. Jest mi wstyd. Minho wyszedł. Odłączyłem wszystkie urządzenia, jakie miałem do siebie przyczepione. Wstałem i wyszedłem na korytarz. Na krzesłach, które były przed samymi drzwiami, siedzieli wszyscy. Cała piątka. Wszyscy, prócz Jinkiego, płakali. Kiedy otworzyłem drzwi, poczułem na sobie ich spojrzenia. Kibum podleciał do mnie i złapał w pasie. Jakby się bał, że zaraz się wywalę, bądź zemdleję.
-Minnie, wszystko w porządku? Powinieneś leżeć w łóżku! – Mówił do mnie Jonghyun. Kiedy spojrzałem na jego oczy. Myślałem, że ja też zaraz się rozpłaczę. Były zapuchnięte, a w środku, wciąż siedziały łzy. Podszedłem do niego i się przytuliłem.
-Przepraszam…Tak bardzo cię przepraszam. – Chlipał mi w ramię.
-Wybaczam ci. – Te dwa słowa wywołały u niego napad euforii. – Wybaczam wam wszystkim. – Spojrzałem po każdej twarzy. Wszyscy wstali i podeszli  do mnie i Jonga. Nasz sweetaśny pet Mouse znowu jest cały xD. No, z wyjątkiem Taesuna, który wyjeżdzą do wojska. Zaczęliśmy się śmiać, bo Onew-hyung, zaczął opowiadać swoje przeżycie z kurczakiem. Że mu upadł na ziemię. To było takie smutne. Nagle….Upadłem.


***



Staliśmy i śmialiśmy się, kiedy nagle, Taemin upadł. Nie wiedzieliśmy co się dzieje. Kibum pobiegł po lekarza. Jonghyun zaczął klepać Minniego po twarzy, żeby się ocknął. I nic. Przyszedł lekarz z łóżkiem. Położyli Taemina, na nim i zawieźli na salę. Przez okienko w drzwiach widzieliśmy jak go reanimują. To było straszne. Każdy z nas histeryzował. Spojrzeliśmy na monitor pracy serca. Była jedna długa kreska. Lekarze nie przestawali go reanimować. Nagle, na ekranie pojawiły się zygzaki. Tael otworzył oczy.


***
3 lata później


-Zaraz wchodzicie! – Usłyszeliśmy głos menagera. Już za chwilę odbędzie się nasz koncert, promujący nasz nowy singiel „Whyu so serious”. Każdego rozwalała energia od środka. Mieliśmy wychodzić, kiedy Taemin się zatrzymał.
-Minnie? Co się dzieje? – Nic nie odpowiedział. Odwróciliśmy się, a za nami stał Taesun. Taemin podbiegł do niego i rzucił mu się na szyję. Jonghyun podszedł do Minniego i odciągnął go od brata.
-Sorki Taesun, ale musimy już iść.
-Jasne. – Odpowiedział, a Jong objął swojego chłopaka ramieniem. Występ się udał…Mało powiedziane. Wyszedł genialnie. Wszyscy piszczeli, jak tylko nas zobaczyli.


The End ^^

piątek, 31 maja 2013

8#

Muszę was zasmucić. To już ( chyba ) przedostatni rozdział "Replay" :'( Ale spokojnie, zaczęłam pisać opowiadanko wieloczęściowe o EXO ^^ Mam nadzieję, że wam się spodoba. Trochę mniej przemocy, ale bardziej drastyczny rozdział mi wyszedł. Miłego czytania. Opinie możecie zostawić w komentarzu. 


Nie wiedziałem co robić. Z jednej strony kochający i czuły Jonghyun, a z drugiej, Minho, osoba, której mogłem, po części zaufać. Nie mogłem tego wytrzymać. Z moich oczu poleciały dwie łzy. Patrzyłem się w podłogę, przez co, oni nawet nie mogli zauważyć, że płaczę.
-Taemin! Myślałem, że mnie kochasz – powiedział Kim. Nic mu nie odpowiedziałem.
-Zawiodłem się na tobie- dokończył swoją wcześniejszą wypowiedź. Zapłakaną twarzą, spojrzałem się na nich. Spojrzałem mu prosto w oczy.
-A choć przez chwilę, ty pomyślałeś co ja czuję? – zadałem jedno konkretne pytanie, skierowane do wokalisty.
-A ty Minho? Pomyślałeś o mnie? Jak się czułem, kiedy mnie gwałciłeś?! – Ostatnie słowo wykrzyczałem. Oni stali, nic nie mówiąc. Najwidoczniej, zrobiło im się głupio. Cały zapłakany, wybiegłem z kuchni, po drodze mijając Jinkiego i Kibuma, którzy stali za nami przez cały czas. Miałem wszystko gdzieś. Nie chciało mi się nic…Nawet żyć. Wpadłem do pokoju, zamykając drzwi na klucz. Podszedłem do łóżka, jednak na nim nie usiadłem. Mój wzrok, przykuła szuflada. Podszedłem do niej i wyciągnąłem z niej żyletkę, tą którą już wcześniej planowałem się pociąć. Spojrzałem na nią, dokładanie badając każdy skrawek przedmiotu. Kiedy już dokładnie się przyjrzałem, owej żyletce, wziąłem głęboki wdech. Naszykowałem nadgarstek, aby podciąć żyły. Jednak stwierdziłem, że tak nie zrobię. Przystawiłem żyletkę do szyi. Wbiłem sobie przedmiot w obojczyk. Już szykowałem się, żeby przejechać po tętnicy, ale coś mnie hamowało. A konkretnie, pewne zdjęcie. Zdjęcie moje i Taesuna, które wystawało z pod poduszki. Wyciągnąłem żyletkę, ze skóry. Podszedłem do łóżka. Wziąłem zdjęcie, co spowodowało, że zacząłem jeszcze bardziej płakać. Wyciągnąłem telefon. Wybrałem numer do Taesuna. Kilka sygnałów. Nie odbiera. Postanowiłem mu się nagrać.
-Hyung… - chlipałem do słuchawki – Przepraszam…Przepraszam za wszystko. To przeze mnie poznałeś Minho…To nie twoja wina…To wszystko przeze mnie. – Rozłączyłem się. Nie mogłem dalej mówić. Nie potrafiłem.  Siedziałem na łóżku. Moje spojrzenie powędrowało na żyletkę, która leżała na podłodze. Wstałem. Wziąłem ją do ręki i podszedłem do kosza. Wyrzuciłem ją. Nie wiem co mam ze sobą zrobić.



***


Zabolały mnie słowa Taemina. W swoim życiu usłyszałem, nie jedne przykre słowa, ale to co powiedział Lee…Czułem, że moje serce rozpadło się na miliard małych kawałków. Spojrzałem na Jonghyuna. Na jego policzku była łza. Widocznie, też się tym przejął. Czułem się, jakbym stracił, naprawdę bliską mi osobę.
-Głupi jesteście ?! – Krzyknął Kibum. Po chwili on zniknął. Poszedł na górę pod pokój Taemina. Do przewidzenia było to, że młody, zamknie drzwi na klucz. Usiadłem z Jonghyunem przy stole. Nie wiem co się z nami stało. Wcześniej byliśmy nie rozłączni, a teraz…
-Jonghyun. Chyba musimy poważnie porozmawiać. – Zacząłem, a on skinął głową na potwierdzenie.
-Co się z nami stało? Kiedyś, byliśmy nie rozłączni… Obaj się zmieniliśmy. W stosunku do siebie i w stosunku do Taemina. Obaj go skrzywdziliśmy.
-Wiem…Mniho, on ci się podoba?
-Nie…Znaczy, nie wiem. To, że zacząłem się bardziej o niego troszczyć to nie znaczy, że się w nim zakochałem. Ale ty…widzę, że czujesz do niego coś więcej. Trochę cię znam i z innymi zachowywałeś się inaczej.
-Bo Taemin nie jest jak każdy… On jest słodki, miły, nieśmiały, pi ekny, delikatny….Nie ma żadnych wad. Przynajmniej, ja ich nie zauważam.
-Jedną ma.
-Jaką?
-Jest bardzo łatwowierny.
-Minho, a co z Taesunem? Odezwał się do Minniego?
-Nie, Taemin to strasznie przeżywa. Brat, był dla niego jedyna osobą, której mógł powiedzieć wszystko. Przeze mnie to się skończyło.
-Myślisz, że Taemin jeszcze mi zaufa? Sorki, nam?
-Nie wiem. – Szczerze, brakowało mi rozmów z Jonghyunem. Szczere, od serca, bez kłamstw. Fajnie nam się rozmawiało. Do kuchni wszedł Kibum z Liderem.
-Już sobie wszystko wyjaśniliście?
-Tak. – Odpowiedziałem na pytanie Key. Nagle zadzwonił jego telefon.
-Kto to? – Jinki z czystej ciekawości zapytał.
-Taesun. Mam odebrać ?
-Weź na głośnomówiący. – Powiedział do niego Jonghyun.
-Halo?
-Kibum! Gdzie jest Taemin!?
-W swoim pokoju, ale czemu pytasz? Nie możesz do niego zadzwonić?
-Dzwoniłem, ale nie odbiera. Nagrał mi się, że ma wszystkiego dosyć i przeprasza. Kibum, błagam cię idź do niego! Ja zaraz przyjadę!
-Dobra !- Kibum się rozłączył. Cała brygada „S” poleciała pod pokój Maknae.
-Taemin ! Taemin otwórz drzwi! – Jonghyun walił w drzwi jak opętany. Płakał. Z resztą, ja tez już miałem łzy w oczach. Nagle, usłyszeliśmy huk na dole. Dobiegał z na dworu. Spojrzeliśmy po sobie. Ja i Jonghyun zeszliśmy na dół. Podeszliśmy do tylnych drzwi, prowadzących na dwór. Wyszliśmy przez nie. Myślałem, że zaraz zemdleję. Na chodniku za domem, leżał Taemin. Było pełno krwi. Spojrzałem w górę. Wyskoczył z okna? Boże, do czego my doprowadziliśmy?! Jnghyun wpadł w histerię. Ja musiałem się jakoś trzymać, żeby pomóc Taeminowi. Odciągnąłem Jonghyuna, który klęczał przy ciele Maknae. Drżącą dłonią sprawdziłem puls.
-Minho…Powiedz, że on żyję! Proszę. – Jonghyun błagał o to jedno słowo. Sprawdziłem puls.
-Żyje! Jonhyun, dzwoń po karetkę! – Krzyknąłem, a Jonghyun już dawno miał w ręce telefon. W trybie natychmiastowym zadzwonił po pogotowie. Ja siedziałem przy ciele Taemina. Był blady. Wokół niego, pełno krwi. Widać było, że ma złamaną rękę. Drzwi do ogrodu się otworzyły, a w nich stanął Taesun.
-Taemin! – Rzucił torbę, którą miał na ramieniu i podbiegł do Minniego.
-Taemin! – Taesun zaczął płakać. – Taemin, powiedz coś! – Wziął jego głowę i położył na swoje kolana.


***


Przyjechała karetka. Ostrożnie przenieśli Taemina na nosze i wsadzili go do karetki. Taesun, ciągle siedział na chodniku, co raz to mocniej zaczynając płakać. Zrobiło nam się go żal. Podeszliśmy do niego.
-Taesun… Chodź do środka. – Powiedział Kibum , podnosząc Lee z chodnika. Posadził go na kanapie, w salonie. Jinki zrobił mu herbaty.
-Przepraszam. – Powiedział Taesun.
-Taesun, czemu ty tak traktowałeś Taemina. Przecież zawsze byliście blisko, a teraz?
-Musiałem. Inaczej on cierpiał by jeszcze bardziej.
-O czym ty mówisz? – Zapytał Jonghyun.
-Myślałem, że jak odsunę go od siebie, to będzie mniej cierpiał.
-Dalej nie wiem, o czym mówisz.
-Myślałem, że jak zrobię mu te wszystkie przykrości, to on pogodzi się z moim odejściem.
-Ale, dokąd ty odchodzisz?
-Wyjeżdżam do wojska. – Teraz wszystko miało sens. Taemin, był przeciwny temu, żeby Taesun poszedł do wojska na stałe. Ich ojciec, został zastrzelony właśnie tam. Zginął. Taesun chciał iść do wojska, ale kiedy próbował, to Taemin go zatrzymywał. Taesun, odbębnił już dwuletnią służbę i chce pójść na stałe.
-Rozumiem. Ale nie musiałeś go, aż tak krzywdzić.
-Wiem, teraz dopiero to zrozumiałem.
-Zobacz do czego to doprowadziło! – Jonghyun wybuchnął. W sumie, to ja też miałem ochotę, w tej chwili zabić Taesuna, ale to nie jest żadne rozwiązanie. Ja też miałem coś na sumieniu. I to bardzo poważną rzecz. Przeze mnie Taemin też mógł zginąć. Powoli go zabijałem.

Czas